poniedziałek, 16 lipca 2012

A wiecie...

A wiecie, że już a chwilę nie będzie ciasta z wiśniami, tak jak po tortach z kremem i truskawkami zostało tylko wspomnienie? Lato tak strasznie się spieszy, tylko gdzie? Mam wrażenie, że nic nie robię tylko przycinam to, co uschło i obrywam to, co przekwitło. Z nieba na zmianę, to deszcz, to żar, komary wieczorami niemiłosiernie tną. Marudzę? Pewnie, że tak, bo niby lato, a do wakacji jeszcze trzy tygodnie. Imperatyw przetwarzania mnie porywa, choć nie wszystko przy tej pogodzie do przetwarzanie się nadaje. Chciałam zrobić taka galaretkę porzeczkową, a wyszedł sok. Mam swoją kobiecą teorię, dlaczego nie wyszło, tak jak wyjść miało, choć Mężowski się puka w czoło, ja wiem lepiej. Jak zawsze ;)






Brak komentarzy: